CZY ZACHOWANO RZETELNOŚĆ I SUMIENNOŚĆ
PRZY SPRAWIE BEATYFIKACJI ARCYBISKUPA TEOFILIUSA MATULIANISA?


Beatyfikacja ma odbyć się 25 czerwca 2017 roku w Wilnie i prowadziła ją Diecezja Koszedarska na Litwie. Jednak, jak się orientuję, nikt z postulataury procesu nie był w Sankt Petersburgu, gdzie arcybiskup uczył się, pracował i mieszkał przeszło 30 lat. Tym samym też nie sięgnął do jego akt znajdujących się w archiwach petersburskich.
Otóż w związku z jego beatyfikacją chciałem szybko napisać i wydać książkę, aby popularyzować jego „świętość” w środowisku rosyjskim. Sięgnąłem więc najpierw do jego akt zachowanych w Rosyjskim Państwowym Archiwum Historycznym. I doznałem pewnego zaskoczenia. Przeszedł mi zapał do napisania książki, gdyż świadectwa tam zachowane nie mówią o nim najlepiej. 
W tym artykule chciałbym się ograniczyć tylko do dwóch negatywnych spraw, które uderzyły mnie najbardziej. Po pierwsze, jego prośba do petersburskiej administracji o posiadanie rewolweru, a także jego antypolskość i ostry litewski nacjonalizm przejawiony w duszpasterskiej pracy.
Czy błogosławiony a nawet święty może trzymać pistolet pod poduszką dla swojej obrony? Nie jest to tylko retoryczne pytanie, gdyż tak było w przypadku ks. Matulianisa. Otóż kancelaria Sankt Petersburskiego Naczelnika Miasta w dniu 25 lutego 1911 roku (nr 2247) zwróciła się z informacją do Rzymsko-Katolickiego Mohylewskiego Konsystorza o tym, że ks. Teofil Matulanis, przewodniczący komitetu budowy kościoła za Newską Zastawą prosi o pozwolenie na kupienie rewolweru i jego przechowywanie. W związku z tym kancelaria prosi, czy ze strony kościelnej nie ma do tego żadnych przeciwskazań (RGIA, zespół 826, inw. 1, sygn. 1373, k. 22). Z tej korespondencji widzimy, że ks. Matulanis, nie postarał się wcześniej o kościelną aprobatę swojej prośby. W dniu 2 marca 1911 roku (nr 2658) prałat Świderski odpowiada na pismo Naczelnika, że ze strony Kurii Mohylewskiej nie ma żadnych przeciwskazań, aby wypełnić prośbę ks. Matulianisa. Nie wymienia jednak ani razu, o jaką to prośbę chodzi (k. 22odw)
Drugi wstrząsający dokument został napisany w języku polskim i zamyka on kościelne akta Archidiecezji Mohylewskiej ks. Matulianisa. To pięciostronicowa prośba, a zarazem skarga do Mohylewskiej Kurii na ostry nacjonalizm litewski swego proboszcza do parafian Polaków kościoła Najśw. Serca Jezusowego. Została ona napisana w dniu 26 czerwca 1925 roku i podpisało się pod nią 93 parafian.
W 1911 roku ks. Matulianis, jako wikariusz parafii św. Katarzyny został przewodniczącym komitetu budowy kościoła Najśw. Serca Jezusowego. Stąd też była zapewne jego prośba o rewolwer, aby się móc bronić przed bandytami. W dni 8 stycznia 1918 roku arcybiskup Edward Ropp naznaczył go dekretem na proboszcza parafii (k. 75, 75odw). W marcu 1923 roku wraz z abp. Janem Ciepakiem i petersburskim duchowieństwem w procesie moskiewskim został skazany na trzy lata więzienia, które odsiaduje w Moskwie. 
Na mocy jednak jednej z amnestii wraca po dwóch latach na swe proboszczowanie już do Leningradu. I mimo ciężkiej sytuacji księży i represji wobec Kościoła katolickiego w Rosji Sowieckiej, zraża do siebie całkowicie parafian Polaków, którzy piszą o nim, że nienawidzi Polaków i wszystkiego co jest polskim, że odprawia w niedziele najlepszym czasie Mszę św. dla małej grupki Litwinów, a potem mówi kazanie do nich w języku litewskim, a Polaków parafian całkowicie ignoruje. Dlatego też ludzie przestali chodzić do kościoła i dawać ofiary na budowę świątyni. Zaś młodzież polska została zgorszona i wystawiona na ruinę i zgubę moralną, „W obecnej chwili, od czasu powrotu naszego ks. proboszcza T. Matulanisa, my zostaliśmy uniżeni, pokrzywdzeni i upośledzeni jego czynami w sprawowaniu obowiązków swoich względem całej naszej parafii….Tak przeżyliśmy z górą 14 lat w ciągłym poniżeniu i duchownym zhańbieniu. Ludzie nie mogą zrozumieć, w jaki sposób katolicki kapłan ma prawo tak postępować z parafianami…. Ksiądz Matulanis po swojemu widzi w nas, a może i zapisał Litwinami, na pogląd Matulanisa, każdy jest Litwinem, kto pochodzi z tych krajów, gdzie położona jest Litwa, a nie zapytał nas, czy my rozumiemy cokolwiek po litewsku i głównie czy my chcemy być Litwinami, kiedy my ani słowa nie umiemy i nie rozumiemy po litewsku”. Poza tym w liście znajdują się niemiłosierne słowa parafian, którzy twierdzą, że ks. Matulanis mówił do nich, że „kto nie rozumie litewskiego języka i nie może albo nie życzy słyszeć takiego, niech nie chodzi do kościoła, to będzie lepiej”. I kończy się ten koszmarny list słowami, że parafianie proszą o „zmiany wskazane, a najlepiej przesłać nam w zamian Matulanisa drugiego księdza. My wiemy, że dopóki będzie ksiądz Matulanis porządku żadnego nie będzie, na razie jeśli zostaniemy niewysłuchani nie ręczymy, za wyniki ostateczne, gdy zabraknie cierpliwości pokrzywdzonym, to możliwe, że zmuszeni będziemy odwołać się do Władzy rządowej o wydaleni od nas ks. Matulanisa, to może być najgorszą ostatecznością dla nas, a tym bardziej dla ks. Matulanisa, a my mamy na to słuszne powody” (k. 83-85).
Jest to wstrząsające świadectwo epoki i narodowościowego konfliktu (cały list w załączeniu), który mógł doprowadzić do tego, że część parafian była skłonna donieść na niego do sowieckiej administracji, aby ta z nim zrobiła porządek. Jednak na tej groźbie chyba się tylko skończyło, gdyż ks. Matulanis był dalej proboszczem parafii do listopada 1929 roku, kiedy został znów aresztowany. Póki co, nie mamy świadectwa, jak na ten list swoich parafian do Kurii Mohylewskiej zareagował sam ks. Matulanis, Nie było już wówczas w Leningradzie żadnego biskupa. Rządzili sami proboszczowie, W dniu 9 lutego 1929 roku sakry biskupiej udzielił ks. Matulianisowi potajemnie biskup Antoni Malecki, apostolski administratora Leningradu. 
Napisałem ten tekst kierując się wyłącznie słowami Chrystusa „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J. 8,31) i polecając go Opatrzności Bożej.

Ks. Krzysztof Pożarski, Sankt Petersburg 
28.03.2017